Polska wódka jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych alkoholi świata. Jest też spora szansa, że to Polacy wódkę wynaleźli, choć tutaj oczywiście pewnej odpowiedzi nigdy nie poznamy.

Na pewno w 1405 roku już wódkę destylowano, bo tak głoszą rejestry sądowe z Sandomierza. Przypuszczalnie jednak trunek ten wynaleziono sto lat wcześniej w Krakowie, ale tego nie udało się potwierdzić w źródłach. Wtedy oczywiście nie było jeszcze wódki, tylko okowita (a w zasadzie z łaciny aqua vita, czyli woda życia). Nazwa ta zresztą była uzasadniona, ponieważ wódkę stosowane głównie zewnętrznie: a to jako wodę po goleniu, a to jako substancję leczniczą na różnorakie bóle.

W połowie XVI wieku król Jan Olbracht nadał każdemu dorosłemu Polakowi prawo do wyrobu wódki.

Ostatecznie jednak przywilej ten nie ostał się, bo szlachta zagarnęła go tylko dla siebie, co wcale nie oznacza, że produkcja spadła. Mało tego – do XIX wieku Polska była największym producentem wódki, czego najdobitniejszym dowodem jest to, że nawet Rosjanie wódkę musieli w Polsce kupować, bo własnej nie mieli wystarczająco dużo.

I po pierwszej wojnie, i po II, polski przemysł gorzelniczy nie miał się najlepiej. Destylacja alkoholi odbywała się głównie w domach, na niewielką skalę i dopiero lata 90 przyniosły tu niejaką ulgę. Dziś polskie wódki najwyższej klasy (czyli premium i superpremium) są znane na całym świecie. Czy to zasługa receptury, wytrwałości czy jeszcze czegoś innego? Pewnie wszystkiego po trochu. Polskie wódki najwyższej klasy produkowane są zawsze przez te same drożdże gorzelniane, natomiast przy wódkach niższych klas nie zawsze zachowana jest idealna ciągłość szczepu, przez co smak wódki może się minimalnie zmieniać w każdej partii.

Destylacja alkoholu to w Polsce tradycja. Kojarzy się często kiepsko, ale jest to ważna sztuka, z której słynie wiele narodów, przy czym każdy destyluje inny trunek. Z polskiej wódki powinniśmy być dumni tak samo, jak Francuzi z koniaku, a Szkoci z oryginalnej whiskey.